Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

środa, września 3

THE WINTER IS COMING.


Piękna zima tego lata... Małe malutkie piksele minionych lat w drobinkach powietrza. A przecież tak inaczej.
Nie będę znów przepraszać. Że taka przerwa, że tak mi przykro. No nie, wybacz, nie jest. Bo świat ruszył do przodu i nie ma za co przepraszać. Projekty kwitną. Wróciłam do starej wegańskiej pracy. I kolektyw założyłam. I planów mam mnustwo i chęci. Mimo zimy tego lata... Chcesz mnie poznać? Zapraszam na Targ Śniadaniowy w Krakowie - stoisko umami ;) Pytaj o auę.

                                PLACKOWE INSPIRACJE                               


                                                                                                                                                                      

placki:
Z plackami podstawowymi problemu nie ma. Tarte ziemniaki mieszamy z mąką, solą pieprzem i odrobiną wody - jeśli potrzeba. Ja do swoich dodaję tartą drobno cebulę, kurkumę na super złoty kolor i siekaną natkę pietruszki. 

sos paprykowy:
  • cebula biała 100g
  • papryka czerwona 2szt.
  • Papryka żółta 2szt.
  • Pomidor 1,2kg
  • czosnek 6 ząbków
  • papryka słodka 1,5 łyżeczki
  • papryka słodka wędzona 2 łyżeczki
  • tymianek 2 łyżeczki
  • bazylia suszona 2 łyżeczki
  • kmin rzymski 1 łyżeczka
  • sos sojowy 4 łyżki
  • cukier trzcinowy 4 łyżeczki
  • suszona grzyby mielone 5 łyżeczek
  • sól, pieprz





 sos szpinakowy:
  • czosnek 6 ząbków
  • imbir 4cm
  • dymka 3 bączki plus szczypiorek
  • mleko kokosowe 600ml
  • cukier trzcinowy 3 łyżeczki
  • limonka skórka + sok
  • kmin 1,5 łyżeczka
  • szpinak 400g
  • mąka ziemniaczana 3 łyżki
  • sól, pieprz

wykonanie:
Placki jak placki. Smażyc na średnim ogniu - żeby były chrupkie, ale nie surowe w środku. Gulasz. Dobry sam w sobie nie tylko do placków. Najpierw cebula  w piórka. Smażyć na złoto. Pokroić papryki w paski i dodać. Smażyć chwilę. Dodać czosnek. Zamieszać i wrzucić pokrojone pomidory. Dodać całą resztę i dusić do miękkości. Ewentualnie doprawić. Done.
Sos kokosowy. Czosnek zetrzeć z imbirem. Na woku rozgrzać olej z oliwą. Dodać papkę imbirowo-czosnkową. Dodać pokrojoną dymkę. Po chwili zalać mleczkiem. Dodać skórkę z limonki, cukier, sól i pieprz oraz makę ziemniaczaną oraz posiekany szpinak. Doprawić sokiem z limonki, ewentualnie sosem sojowym. Done!
No i mieszać jak kto lubi :] Placki, gulasz, sos szpinakowy, mleczko kokosowe etc. Have fun! 

***
I pamietaj... jedzmy fajnie!

sobota, marca 8

SOUP(S)

Warszawa.    Sobotnie południe.    Słoneczny pokój na Mokotowie.    Łóżko. Wegańskie   śniadanie.          SPOKÓJ.         Dziękuję za uwagę.     Do widzenia.

+++
PS Jeśli nie spróbujesz tej zupy, to zgrzeszysz. Od roku zabieram się opublikowania przepisu. Ty nie zwlekaj tyle z jedzniem.

                                                            DWUKOLOROWY KREM PAPRYKOWY                           


Wbrew pozorom to zupa bardzo prosta i szybka. Zachwyca intensywnym kolorem, zapachem i smakiem. Idealnie rozbudza przed daniem głównym. Istotne w niej jest zróżnicowanie kremów nie tylko pod względem koloru, ale także dominujących smaków. Krem czerwony jest dość głęboki, gęsty i ziołowy. Żółty nieco bardziej płaski - ożywiony sokiem z cytryny. Wymieszane komponują smak trzeci - różny zależnie od proporcji i inwencji konsumującego.


składniki:

kolor czerwony:
  • marchew tarta 60g
  • siekana biała cebula 25g
  • czosnek 2 ząbki
  • czerwona papryka 2szt. (ok. 420g)
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 warzywna kostka bulionowa eco (bez soli i wzmacniaczy!)
  • woda 0,5l
  • świeża bazylia
  • papryka słodka 1 łyżeczka
  • bazylia suszona 1 łyżeczka
  • chilli szczypta
  • sól, pieprz
  • oliwa z oliwek

kolor żółty:
  • siekana biała cebula 25g
  • por 70g
  • papryka żółta 2 duże (ok. 570g)
  • 1 warzywna kostka bulionowa eco (bez soli i wzmacniaczy!)
  • woda 0,5l
  • kurkuma 1/2 łyżeczki
  • oregano 1 łyżeczka
  • tymianek 1 łyżeczka
  • cukier trzcinowy 1-2 łyżeczki
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny

wykonanie:

krem czerwony.
Cebulę zeszklij na oleju z oliwą. Dodaj marchew i przyprawy. Smaż chwilę. Dodaj paprykę i czosnek. Smaż jeszcze kilka minut – mieszając. Zalej pomidorami i wodą. Dodaj kostkę warzywną. Gotuj pod przykryciem, aż papryka zmięknie. Zdejmij z ognia, wrzuć mała garść listków bazylii i zblenduj wszystko dokładnie. Ew. dopraw.

krem żółty.
Cebulę zeszklij na oleju z oliwą. Pora posiekaj i przelej wrzątkiem, a następnie opłucz pod zimną wodą. Dodaj do cebuli razem z pokrojoną papryką i przyprawami. Smaż chwilę i zalej wodą. Dodaj kostkę warzywną. Gotuj pod przykryciem, aż papryka zmięknie. Zdejmij z ognia i zblenduj dokładnie. Dopraw cukrem i sokiem z cytryny.

podanie.

Oba kremy podgrzewaj osobno. Nalewaj jednocześnie – powoli i stabilnie – do talerza. Możesz to zrobić przy pomocy małych rondelków, ale dwiema chochlami też nie ma problemu. Pochlap oliwą, oprusz kolorowym pieprzem i zwieńcz świeżą bazylią. Jedz osobno, mieszaj, HAVE FUN! <3


+++
I pamiętaj... jedzmy ładnie!

niedziela, sierpnia 18

MENTAL

Kolejna sesja z Hermanem. ♥ W ogrodzie Kamila. ♥


sytuacja No.1
Ja i Herman na klęczkach. Ja układam grzybki mun na kamieniu, a Herman wije się obok z aparatem. Kamil patrzy na nas jak na debili o.O 

I olśniło mnie, jak zobaczyłam nas właśnie z jego perspektywy. 
- No co ja robię?! W mega upale - na czworakach(!) - w cudzym ogrodzie ustawiam sobie grzybki na kamieniu! Czy ja jestem jakaś poje*ana?! @_#

sytuacja No.2
Na podjedzie na skrawku kamieni pod elewacją leży... szyba(?). Nad szybą lewituję ja (na kolanach - a jakże!) i chlapię sobie na nią w najlepsze czym? Jedzeniem @_# Obok - między patelnią, robakiem i talerzykiem orzeszków - gramoli się Herman i jego aparat. Gibiemy się i wijemy pospiesznie, bo słońce już zachodzi.
- Następnym razem musimy zacząć wcześniej i poświęcić cały dzień! - mówi Herman. Cały dzień? Tarzać się z jedzeniem po ziemi i cholera wie co jeszcze przyjdzie mi do głowy? Kamil... nie czytaj proszę... -_-' 

Czy ktoś mówił, że blogerzy są normalni? O.o

No po co? Po jakiego grzyba się pytam?! Grzyba mun.

Usilnie wydaje mi się, że wiem po co i wyciągam w przestrzeń zaciśniętą piąstkę.

                                TOFU SATAY Z WARZYWAMI:                            


składniki:
  •            2 opakowania wędzonego tofu (najlepiej czeskiego)
  • bakłażan
  • czerwona papryka
  • kapusta pekińska
  • por
  • kilka grzybków mun
  • 1 cebula
  • 200ml bulionu warzywnego
  • sos sojowy
  • skrobia ziemniaczana (1 płaska łyżka)
  • papryka słodka w proszku
  • tymianek
  • kmin rzymski mielony
  • chilli
  • sól, pieprz
  • ew. olej sezamowy lub orzechowy

sos orzechowy:
  • 1 szkl. orzechów ziemnych niesolonych
  • olej ok. 1/4 - 1/3 szkl.
  • olej orzechowy 2-3 łyżki
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1/2 cebuli
  • sos sojowy
  • sok z cytryny
  • chilli
  • odrobina bulionu warzywnego


wykonanie
Bakłażana pokrój w plastry, porządnie posól i odstaw na sito – przynajmniej na godzinę. Orzechy podpraż na suchej patelni. Następnie zmiksuj z olejem i olejem orzechowym na średnio-gładką masę (odrobinę orzechów zostaw do ozdoby). Na patelni rozgrzej odrobinę oleju i zeszklij na nim cebulę. Dodaj czosnek, zamieszaj i wlej masę orzechową. Smaż krótką chwilę, dodając przyprawy. Im dłużej, tym smak będzie bardziej wytrawny. Co do cytryny – ja lubię dużo ;). W razie potrzeby rozrzedź bulionem warzywnym. Odstaw. Przygotuj i pokrój sobie wszystkie warzywa. Na oleju na patelni przesmaż cebulę. Następnie dodaj opłukanego i odciśniętego bakłażana. Kiedy się zrumieni, dodaj paprykę, por i namoczone we wrzątku grzyby mun. Przesmaż krótko i zalej bulionem wymieszanym ze skrobią. Przypraw do smaku i na koniec wrzuć kapustę. Wyłącz, kiedy warzywa będą jeszcze lekko chrupkie. Na osobnej patelni przesmaż pokrojone tofu z odrobiną sosu sojowego. Warzywa wyłóż na talerz z odrobiną sosu orzechowego i posyp tofu i orzechami. Resztę sosu podawaj osobno. W wersji hard – nadziewaj kostki tofu na patyczki szaszłykowe i smaż lub piecz w całości. Układaj na wierzchu warzyw. Have fun! ;)


***
Za poświęcony czas, doborowe towarzystwo i cierpliwość - dziękuję  obu panom :* 

A fanów fotografii lub po prostu amatorów 'piękna' zapraszam:


I pamiętaj... jedzmy ładnie!





PS Herman... ja naprawdę kocham zdjęcie tych grzybków... ^^






piątek, listopada 2

GOOD TO BE BACK... :]


Minęły niemal trzy miesiące od ostatniego wpisu. Wiele osób pytało mnie czy zarzuciłam już bloga. Jak widać nie. Przez te trzy miesiące moje życie biegło w szalonym tempie. Wydaje mi się, że jeszcze wczoraj stawiałam pierwsze wystraszone kroki w Spółdzielni. Ale wiele już razem przeszliśmy. Wiele się zmieniło. I wiele się jeszcze zmieni. Czasem zastanawiam się, czy nie powinnam być teraz w Anglii. Życie jest przewrotne. Trudno stwierdzić czy ja mam nad nim kontrolę czy ono nade mną. Życie jest przewrotne. Ale faktem jest, że nigdy nie miałam takiej swobody kulinarnej w żadnej pracy dla 'szefa'. Jestem w miejscu, gdzie wszyscy są równi i dobrze mi tu. Każdego dnia eksperymentuję, rozwijam się. Uśmiech naszych gości i pochwały z ich ust są nieocenione. Anglia odpływa przy nich daleko, daleko poza mój zasięg. Jestem ciekawa zimy. Czuję, że będzie przełomowa. Tak. To będzie dobra zima.  

A z okazji mojego powrotu - inspirowane cholerną jaskrawą zielenią mojego nowego cudo-mieszkania (10m2? O.o) i dziwną cukiniową fazą, w którą jakiś czas temu wpadłam - dwa zielone, cukiniowe przepisy ;). Let's twist it up!

SPAGHETTI Z PESTO I CUKINIĄ:



składniki:

pesto bazyliowe:
- pęczek bazylii
- garść startego grana padano (lub innego twardego, intensywnego sera)
- ząbek czosnku
- oliwa z oliwek
- sól
- sok z połowy cytryny (osobiście daję więcej, ale jestem uzależniona od cytryny xD)

plus:
- makaron spaghetti (1/4 - 1/5 paczki na porcję)
- kilka plasterków cukinii na porcję
- sól, pieprz

wykonanie:
Najpierw zmiksuj pesto bazyliowe z podanych składników. Makaron ugotuj tak, jak lubisz. Ja akurat wybieram al dente, ale wpieprzać rozgotowany to żaden wstyd :D. W czasie gotowania makaronu, rozgrzej na patelni oliwę i podsmaż na niej cukinię przyprawioną pieprzem i solą (krótko, ale na mocnym ogniu - ma być zrumieniona, ale wciąż półtwarda - dojdzie jeszcze na talerzu od ciepła własnego). w garnku wymieszaj odcedzony makaron z pesto. Wyłóż na środek talerza. Posyp wiórami parmezanu wyskrobanymi nożem. Ozdób świeżą bazylią i ćwiartkami cytryny, które każdy może wycisnąć do smaku. Talerz skrop pesto i smacznego! Jedz póki gorące.


ZIELONE RISOTTO NA BRĄZOWYM RYŻU Z ORZEŹWIAJĄCĄ PAPRYKOWĄ SALSĄ:


składniki:
- oliwa z oliwek
- 100g ryżu na porcję
- 1l bulionu
- 1 ząbek czosnku
- wiązka świeżego szpinaku
- zimne masło
- grana padano lub inny twardy, intensywny ser

salsa paprykowa:
- 1szkl. posiekanej w drobną kostkę kolorowej papryki
- sok z cytryny
- oliwa z oliwek
- mała garść posiekanej natki pietruszki
- sól, pieprz

wykonanie:

Zacznij od salsy paprykowej. Wymieszaj wszystkie składniki i dopraw do smaku. Cytryna powinna być wyczuwalna. Schowaj do lodówki.
Na patelni rozgrzej oliwę. Wsyp ryż i podsmażaj do zeszklenia. Usłyszysz jak delikatnie trzaska. Wtedy dodaj rozgnieciony czosnek, zamieszaj i wlej chochlę bulionu. Pozwól mu się wchłonąć, mieszając co jakiś czas. Dodaj kolejną chochlę. I tak do ugotowania ryżu. W przypadku ryżu brązowego to długotrwały proces, więc znajdź sobie jakieś poboczne zajęcie ;). Sprawdzaj co jakiś czas smak ryżu, bo w zależności od bulionu łatwo go przesolić. Jeśli uznasz, że jest za słony, zacznij dodawać wodę zamiast wywaru. Pod koniec gotowania ryżu, dodaj garść tartego sera i posiekany szpinak (ewentualnie dopraw pieprzem i sokiem z cytryny). Podgotuj jeszcze chwilę, aż zwiędnie. Wyłącz. Dodaj kawałki zimnego masła i pozwól mu się rozpuścić, delikatnie mieszając. 
Na patelni rozgrzej oliwę i podsmaż na niej paski cukinii (najlepiej małej). Przypraw solą, pieprzem i skrop sokiem z cytryny (uważaj - może się zapalić). 
Na środku talerza ułóż risotto. Możesz je uformować ręcznie, za pomocą drewnianej łyżki lub przy użyciu specjalnych metalowych obręczy kucharskich. Na ryżu rozłóż paski cukinii. Naokoło wyłóż schłodzoną salsę paprykową. Całość skrop pesto lub oliwą i podawaj.  

***

PS
Spotkało mnie powszechne niestety w blogowych kręgach przykre doświadczenie. Ktoś przywłaszczył sobie przepis na moje vegańskie burgery :c. Drodzy blogerzy, małe ostrzeżenie dla was. Wklejam link do bloga my little vegan world. I dla porównania oryginał: http://foodaua.blogspot.com/2012/05/my-ultimate-vegan-burger.html. Smutne, że support google olewa sprawę. Ale doceniam administratorów vegespot.pl, którzy na moją prośbę usunęli ten wpis ze swojego serwisu. Wielkie dzięki ;). 

Tyle na dziś. Czytamy się znów niebawem. Wracam na dobre z bagażem wytwistowanych w kosmos pomysłów! :D

Wierzcie we mnie i pamiętajcie... jedzmy ładnie!


czwartek, maja 24

STUFFED PEPPER



Nie mając pewien czas temu pomysłu na obiad, poprosiłam moją współlokatorkę, żeby wymieniła jakieś warzywo, które lubi. 
- Papryka! - nie zastanawiała się długo. Ja też nie. 'Papryka' w mojej głowie zabrzmiało jak 'jurika!' i poczułam olśnienie, jak Jack Skellington w cudownym 'Nightmare before Christmas'. A więc papryka. Pani papryka jest piękna sama w sobie i niewiele jej trzeba pomóc, żeby zabłysła. Paprykowe danie, które w pełni pokazuje jej olśniewającą urodę, to oczywiście papryka faszerowana! 

Mogłoby się wydawać... 

Większość faszerowanych papryk, jakie dane mi było zjeść, wyglądało raczej średnio. Przekrojone na pół, zalane hektolitrami sosu, spod którego niewiele było widać. A jeśli już wyglądały znośnie, to nadzienie pozostawiało wiele do życzenia. Wiesz... naprawdę?! Ryż i marchewka z groszkiem to jedyne, co przychodzi wam do głowy, jak mały-zły-wegetarianin zabierze wam kochane mięsko? Nie, nie, nie! Liberum veto, wolne electro i wszystko, co tylko wyraża bunt. No po prostu NIE. Możemy dyskutować o tym godzinami. A wierz mi... potrafię zamęczać znajomych w nieskończoność opowieściami o słodkiej małej musztardzie dijon z czarną porzeczką z Almy, której nie mogłam się oprzeć i musiałam ja adoptować xD.

- Przepraszam! Już... już idę! Wiem, jestem popier**lona o_O - jęczałam odchodząc od półki z moim wymarzonym prostokątnym, białym talerzem, nad którym śliniłam się dobrą chwilę, ściskając w dłoni słoiczek musztardy. Patrycja spojrzała na mnie tym dziwnym, krzywym grymasem i odpowiedziała tylko
- No. - mimo wszystko miałam nadzieję, że zaprzeczy xD.

Więc tak... tak, możemy rozmawiać godzinami o papryce. Ale jeśli naprawdę chcesz ze mną dyskutować... mów do mnie w ten sposób:

FASZEROWANA PAPRYKA


składniki na 5 papryk:
- 6 podłużnych papryk (mogą być zwykłe, ale jak najmniejsze, bo   to bardzo sycące danie; te podłużne są coraz łatwiej dostępne i mają wiele plusów - mniejsze, nieco słodsze i zwyczajnie stanowią jakąś odmianę)
- 1 saszetka kaszy jęczmiennej lub mniej-więcej szklanka luzem
- włoszczyzna:
  - 2 średnie marchewki
  - kawałek selera
  - niewielka pietruszka
  - mała cebula
- 3 pory
- pęczek natki pietruszki
- białe wytrawne/półwytrawne wino
- masło
- puszka pomidorów
- śmietana 12%
- suszona cebula
- sos sojowy
- liść laurowy
- zioła małgorzaty
- lubczyk
- cukier
- sól, pieprz 




wykonanie:

Kaszę ugotuj (ale nie do końca na miękko - dojdzie jeszcze w piekarniku). Włoszczyznę pokrój w drobną kostkę i podsmaż chwilę na oleju. Następnie zalej niewielką ilością wody, posól, dodaj liść laurowy oraz lubczyk i ugotuj. Możesz dodać kostkę warzywną bulionową, a bulion po gotowaniu użyć np. do zupy. Pod koniec gotowania dodaj też posiekane pół pora. W międzyczasie umyj papryki. Największą ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polej olejem i posól. Zapiekaj do miękkości w wysokiej temperaturze. Następnie wrzuć na chwilę do woreczka foliowego i obierz ze skóry. Pozbądź się gniazda nasiennego i zmiksuj z odrobiną oleju i cukru. Odstaw. Warzywa odcedź i wsyp do miski. Dodaj posiekaną natkę pietruszki (zostaw nieco do sosu pomidorowego). Dodaj także kaszę i zmiksowaną paprykę. Wlej kilka łyżek bulionu po gotowaniu warzyw i dwie łyżki sosu sojowego. Wymieszaj. Dopraw ziołami małgorzaty, solą pieprzem i lubczykiem. Od reszty papryk odetnij ogonki i odstaw. Pozbądź się gniazd nasiennych i posól odrobinę wnętrza papryk. Wypełnij je farszem i ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polej olejem i zapiekaj w 180st do miękkości (ok. 30min). 
W międzyczasie zrób ekspresowy sos pomidorowy. Puszkę pomidorów zmiksuj z resztą natki pietruszki i czubatą łyżeczką suszonej cebuli. Zagotuj w rondelku i dopraw odrobiną cukru, solą i pieprzem. Wymieszaj z 1-2 łyżkami śmietany. Odstaw.
W rondlu rozpuść nieco masła z chlustem oleju (zapobiegnie to przypalaniu się masła). Dodaj liście porów pokrojone na ok.15cm paski. Podsmaż krótką chwilę i dodaj nieco wina, pieprz i sól. Podduś pory do miękkości (w razie potrzeby dolewaj odrobinę wody). 
Na talerzu umieść porcję duszonych porów. Na niej połóż faszerowaną paprykę i przykryj odłożoną końcówką. Ozdób talerz podgrzanym sosem pomidorowym. Resztę sosu podawaj osobno, żeby każdy mógł wziąć ile potrzebuje. 
Nalej sobie porządny kieliszek wina, użytego do duszenia porów i rozsiądź się wygodnie... Teraz możemy rozmawiać dalej ;].

I pamiętaj... jedzmy ładnie!