wtorek, maja 1

MY ULTIMATE VEGAN BURGER!




Dobra rada cioci auy: jutro masz urodziny i zbliża się północ, a ty nie jesteś sam? Uciekaj! Dokładnie z wybiciem godziny 00:00 twoje życie zmieni się w urodzinowy maraton (wątroba hates you!). Nie wiem jak ty, ale ja już nie lubię maratonów - zmęczyłam się. A maraton przy akompaniamencie urodzinowej depresji to samobójstwo. Ciocia aua wie z doświadczenia xD. Serio. Jak można się cieszyć z upływającego czasu? No fucking way. W urodziny każdą końcówką nerwów czuję jak umieram. I tylko dziwaczno-radosne okrzyki znajomych naokoło jakoś to zagłuszają o.O .  Więc wyobraź sobie mnie, obchodzącą dziś moje urodziny. Leżę na kanapie w kuchni z laptopem na kolanach. Głowa mi pęka. Nad ranem wysyłam smsy współlokatorkom ('dam się zabić za szklankę wody!'). Za nieco ponad dwie godziny mam być na kopcu kraka i leżeć na kocu. Rozglądam się naokoło. Wszędzie na stoliku, podłodze i blatach do wyboru - butelki albo półprodukty i gary z wczorajszego całodniowego gotowania. Bo uparłam się, że wrzucę dziś ten post. I jeszcze skręcę półki i zmontuję biurko. I twardo przy tym obstaję. Zawsze byłam uparta xD. Shit...

Vegańskie burgery chodzą za mną od jakiegoś czasu. Długo szukałam fajnej alternatywy dla tych cholernych (głównie mięsnych) fast-foodów. Burger to klasyk. Warto mieć go w swoim repertuarze. Więc próbowałam, szukałam... wiele prób i wiele niepowodzeń temu już miałam się poddać. 'Burger jest jednak nie do zastąpienia' - myślałam. Większość rzeczy, które zrobiłam było dobre. Ale dobre to dla mnie za mało. Hej! Mówimy o BURGERACH! Poprzeczka stoi wysoko. Nieco już więc zrezygnowana wylądowałam w Anglii. Większość pieniędzy wydałam oczywiście na jedzenie i gazety kulinarne o_O. I właśnie w jednej z nich zobaczyłam to zdjęcie! Było piękne! Szybko przeleciałam przepis i choć większość składników wyrzuciłam i zastąpiłam... samo zdjęcie i dwa główne produkty (pani fasola i pani marchewka krzyczą: aua! szukałaś wszędzie, a masz nas pod ręką - więcej ci nie trzeba - tak, to jest aż tak proste!) były wystarczającą inspiracją. Podkręciłam więc wszystko po swojemu i dobrałam proporcje i składniki i sos na idealnego vegańskiego burgera, którym muszę się dzielić!

Zdążyłam już parokrotnie poddać go testom na znajomych. I ja i oni stwierdzamy - cel został osiągnięty! My ultimate VEGAN BURGER!. Let's twist it up!


BURGER VEGAŃSKI 


składniki na 6 burgerów:
- 1 puszka czerwonej fasoli
- 3 średnie marchewki
- 1 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżeczka garam masali (koniecznie! :D)
- 1 łyżeczka 'ziół małgorzaty' (to moja ulubiona staropolska   mieszanka przypraw) 
- 1,5 łyżeczki lubczyku
- liść laurowy
- 1 łyżki sosu sojowego
- 200 ml bulionu warzywnego
- 0,5 szklanki bułki tartej
- 0,5 pęczka natki pietruszki

dodatkowo:
- 6 ulubionych bułek
- sałata
- pomidor
- ogórki konserwowe
- papryka marynowana

sos!
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 2 łyżki musztardy pieprzowej albo rosyjskiej
- chlust octu jabłkowego ;)
- 2 chlusty oleju xD
- 2 szczypty prażonej cebulki

wykonanie:

Garam masalę, zioła małgorzaty i lubczyk wysyp na patelnię. Podłącz palnik i poczekaj chwilę aż się nagrzeje, żeby wydobyć aromat przypraw. Dodaj nieco oleju i posiekaną cebulę. Wrzuć liść laurowy i smaż do zeszklenia. Zapach, który rozniesie się po twojej kuchni jest nie do przebicia! Dodaj posiekaną marchewkę i czosnek i smaż jeszcze chwilę. Wlej bulion i duś pod przykryciem do miękkości. Pod koniec zdejmij pokrywkę, żeby cały płyn odparował. Przełóż marchew do miski. Odsącz fasolę z zalewy i wrzuć do marchewki. Dodaj sos sojowy i zmiksuj wszystko w miarę gładko. Posiekaj natkę i wrzuć do masy razem z bułką tartą. Pamiętaj! Z bułką trzeba działać na raty. Nigdy do końca nie wiesz ile jej zużyjesz. Kolejna ważna rzecz - spróbuj! Zawsze próbuj. Przepis przepisem - twój smak jest najważniejszy ;). Jeśli uznasz, że jest ok, formuj w dłoniach płaskie kotleciki i układaj na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zapiekaj przez jakieś pół godziny w 200 st. 


W międzyczasie przygotuj sos. Ja zawsze robię podwójną porcję, bo on może leżeć ;). Wpakuj wszystkie składniki do słoika i porządnie wstrząśnij! Gotowe :D



Czas zmontować burgery. Podgrzej chwilę połówki bułki w piekarniku. Przygotuj warzywa (wiesz, umyj, wysusz, posiekaj... -_-'). I teraz działa to tak! Bierzesz połówkę bułki i smarujesz ją sosem. Kładziesz sałatę, na nią kotlecik. Smarujesz go sosem i układasz plasterki ogórka, pomidora i kawałki papryki. Przykryj kolejnym kawałkiem sałaty. Drugą połówkę bułki... tak, smarujesz sosem o.O... i przykrywasz wszystko. Przebijasz patyczkiem szaszłykowym i podajesz w czymś eko :P serio - papier do pieczenia, wiklina, tekturowe pudełka - pasują do nich idealnie! Wyglądają świeżo i domowo ;)

A teraz Magda pakuje je na wynos i biegniemy na kopiec! Znaczy ja się czołgam... -_-'  

 I pamiętaj! Nie nadużywaj alkoholu o.O 

5 komentarzy:

  1. Powiem tak, tak...ja mięsożerca, zapalony mięsożerca.. Są KOSMICZNIE smaczne!! Ba, jestem przekonana, że gdyby były dostępne na mieście, to wszystkie budy z fast foodami splajtowałyby w miesiąc :D
    -Aneta-

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę to samo!
    Pyszka mniaummniaaammm chlup siup! Bajka!

    OdpowiedzUsuń
  3. To są autentycznie Najlepsze Burgery Jakie W Życiu Jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Robiłam je już dwa razy, za drugim podwoiłam ilość składników, bo robiłam je jeszcze dla znajomych i za każdym razem wychodziły super!! Muszę się przyznać ze dodałam jeszcze ser więc miałam wegetariańskiego cheeseburgera.
    -Marcelina :D -

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyszny pomysł! :) Chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń